Trzy miesiące od ostatniego postu...
Niby ten rok jeszcze trwa... a już mam go dosyć.
Tak ten rok jest... wyjątkowo wyjątkowy- nawet jak na mnie.
Po zamieszczeniu tutaj ostatniego posta dużo się wydarzyło... dużo się dzieje i dużo... tak dużo się pewnie jeszcze wydarzy.
Znowu zaczynam "kolejny" okres w moim życiu.
Od poniedziałku podpisuję nową umowę o pracę....
Kolejne wyzwania, niepewność i walka... walka z każdym dniem, z samą sobą, z ludźmi i... emocjami.
Tak, nad tym ostatnim chociaż muszę zacząć panować. Muszę !
Dalej trwam w tym męskim świecie, w męskiej branży....
I nie, nie jest to budowa- której czasami mi brakuje- ale... świat elektryków, kabli, podłączeń, napięć, projektów schematów- przez ani jedną sekundę mojego życia nie myślałam że wyląduje w takim miejscu.
Muszę zacząć wykorzystywać tę przewagę nad nimi. Zacząć wykorzystywać swoje atuty...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 listopada 2015
piątek, 17 lipca 2015
zbiegi okoliczności
Znów wpadłam w ten dziwny wir.
Wydaje Ci się, że Twoje życie jest poukładane, normalne, spokojne.... a tu bum.
A kiedy już się z tym oswoisz jak zwykle, małe przypadki powodują, że zaczynasz się zastanawiać nad tym co z Tobą nie tak.
- Chcesz kupić buty, znajdujesz je. Wystawiony jest jeden a drugi...? Oczywiście, że ekspedientki go nie znajdą.
- Wysiadasz z auta, zabierasz tylko kartę. Wchodzisz do sklepu. Kupujesz piwo.... Oczywiście, że musisz się wrócić do auta po dokumenty, bo Pani ekspedientka upiera się, że nie masz 18 lat.
- Kupujesz kartkę na wesele, łapiesz deja vu, że tę kartkę właśnie kupiłaś, ale musiałaś potem kupić drugą bo ta Ci ostatecznie nie pasowała..... Oczywiście, że rano w dniu ślubu lecisz kupić kartkę, chociaż wiedziałaś, że tak będzie.
- Masz jechać 100 km, ale nijak Ci się nie chce... Ok, przekładasz wyjazd na następny dzień. Mama wymyśla, żeby zawieźć ją do dziadka... Oczywiście, że zaliczasz stłuczkę (że niby co się odwlecze to nie.... )
- Unikasz człowieka od dobrych dwóch tygodni. Jedziesz do Bolkowa, gdzie akurat jest Castel Party... Oczywiście, że trafiasz na tego gościa....
Spokój i opanowanie najlepszym doradcą...
Wydaje Ci się, że Twoje życie jest poukładane, normalne, spokojne.... a tu bum.
A kiedy już się z tym oswoisz jak zwykle, małe przypadki powodują, że zaczynasz się zastanawiać nad tym co z Tobą nie tak.
- Chcesz kupić buty, znajdujesz je. Wystawiony jest jeden a drugi...? Oczywiście, że ekspedientki go nie znajdą.
- Wysiadasz z auta, zabierasz tylko kartę. Wchodzisz do sklepu. Kupujesz piwo.... Oczywiście, że musisz się wrócić do auta po dokumenty, bo Pani ekspedientka upiera się, że nie masz 18 lat.
- Kupujesz kartkę na wesele, łapiesz deja vu, że tę kartkę właśnie kupiłaś, ale musiałaś potem kupić drugą bo ta Ci ostatecznie nie pasowała..... Oczywiście, że rano w dniu ślubu lecisz kupić kartkę, chociaż wiedziałaś, że tak będzie.
- Masz jechać 100 km, ale nijak Ci się nie chce... Ok, przekładasz wyjazd na następny dzień. Mama wymyśla, żeby zawieźć ją do dziadka... Oczywiście, że zaliczasz stłuczkę (że niby co się odwlecze to nie.... )
- Unikasz człowieka od dobrych dwóch tygodni. Jedziesz do Bolkowa, gdzie akurat jest Castel Party... Oczywiście, że trafiasz na tego gościa....
Spokój i opanowanie najlepszym doradcą...
poniedziałek, 22 czerwca 2015
natłok myśli, chaos w głowie
Znów długa przerwa....
Dlaczego?
Dlatego że natchnienie do pisania "mądrych" rzeczy istnieje w chwilach samotności i ciszy.
A tych ostatnio cholernie brakuje.
Wczoraj wracając z egzaminu o 8 rano, wzdłuż wrocławskich wałów po raz pierwszy od dawna poczułam wewnętrzny spokój.... Te puste ulice Wrocławia- tak rzadko puste.
Ilość przyrody, zwierząt, zapachów których na co dzień się w tym zapełnionym mieście nie widać.
To było coś wspaniałego.
Dlaczego na co dzień małe rzeczy tak rzadko nas cieszą. Dlaczego nie zauważamy tego co piękne?
Bo jesteśmy przytłoczeni "naszymi problemami". Jakby życie składało się tylko z tych problemów.
Źle wyglądam, nie mam się w co ubrać, nie wychodzę dzisiaj nigdzie bo mam pryszcza....
Co z tego że za parę dni te "aktualne" problemy zmienia się na inne, ale znowu będziesz mieć jakiś problem.
Pierdziel to.
Wyjdź na spacer, zostaw w domu słuchawki, telefon. Pójdź biegać i uśmiechaj się do wszystkich dookoła.
Żyj chwilą, miej gdzieś to że nie masz markowych butów, czy że biegasz w dresach z marketu.
Ubierz się, wsiądź do jakiegokolwiek tramwaju/autobusu i rusz na przygodę.
Siedzisz w domu? To nic, wstań ubierz się i pomaluj- nie musisz nigdzie wychodzić, ale wyglądaj ładnie, dla samej siebie. Czy tylko ja mam wtedy lepszy humor?
Dlaczego?
Dlatego że natchnienie do pisania "mądrych" rzeczy istnieje w chwilach samotności i ciszy.
A tych ostatnio cholernie brakuje.
Wczoraj wracając z egzaminu o 8 rano, wzdłuż wrocławskich wałów po raz pierwszy od dawna poczułam wewnętrzny spokój.... Te puste ulice Wrocławia- tak rzadko puste.
Ilość przyrody, zwierząt, zapachów których na co dzień się w tym zapełnionym mieście nie widać.
To było coś wspaniałego.
Dlaczego na co dzień małe rzeczy tak rzadko nas cieszą. Dlaczego nie zauważamy tego co piękne?
Bo jesteśmy przytłoczeni "naszymi problemami". Jakby życie składało się tylko z tych problemów.
Źle wyglądam, nie mam się w co ubrać, nie wychodzę dzisiaj nigdzie bo mam pryszcza....
Co z tego że za parę dni te "aktualne" problemy zmienia się na inne, ale znowu będziesz mieć jakiś problem.
Pierdziel to.
Wyjdź na spacer, zostaw w domu słuchawki, telefon. Pójdź biegać i uśmiechaj się do wszystkich dookoła.
Żyj chwilą, miej gdzieś to że nie masz markowych butów, czy że biegasz w dresach z marketu.
Ubierz się, wsiądź do jakiegokolwiek tramwaju/autobusu i rusz na przygodę.
Siedzisz w domu? To nic, wstań ubierz się i pomaluj- nie musisz nigdzie wychodzić, ale wyglądaj ładnie, dla samej siebie. Czy tylko ja mam wtedy lepszy humor?
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
miłość jedno/wielostronna
Zakochałam się,
Ponownie, namiętnie, bezgranicznie. Nie lubię tego.
Jest czas kiedy unikam sięgania o nie, żeby móc żyć teraźniejszością... ale nie zawsze się da.
Czasami zostaję zaciągnięta tam siłą... Tak empik we Wrocławiu
A wtedy.... tak, wtedy dotykam, macam, przeglądam i zakochuję się.
Niestety.
Takim oto sposobem po raz kolejny wciągnęłam się bezgranicznie w książkę.
Nie lubię tych stanów.
Nie mogę oderwać się od niej na chwilę.
Zrobić kolacją, obiad, śniadanie, pójść na spacer? O nie... Trzeba dokończyć, zakończyć, dowiedzieć się...
A potem?
Niestety. Potem sięgam po kolejną tego autora- bo skoro jedna była świetna, druga pewnie też będzie.
Na szczęście po paru książkach kończy się ta miłość.
Wygasa samoczynnie jak płonąca świeczka.
Ale niestety ta miłość odbiera mi dobrych parę tygodni... cóż.
Także, aby było wiadomo co robię - tak ostatnio miłuję. A co? O tym napiszę jak skończę ją czytać ;)
Ponownie, namiętnie, bezgranicznie. Nie lubię tego.
Jest czas kiedy unikam sięgania o nie, żeby móc żyć teraźniejszością... ale nie zawsze się da.
Czasami zostaję zaciągnięta tam siłą... Tak empik we Wrocławiu
A wtedy.... tak, wtedy dotykam, macam, przeglądam i zakochuję się.
Niestety.
Takim oto sposobem po raz kolejny wciągnęłam się bezgranicznie w książkę.
Nie lubię tych stanów.
Nie mogę oderwać się od niej na chwilę.
Zrobić kolacją, obiad, śniadanie, pójść na spacer? O nie... Trzeba dokończyć, zakończyć, dowiedzieć się...
A potem?
Niestety. Potem sięgam po kolejną tego autora- bo skoro jedna była świetna, druga pewnie też będzie.
Na szczęście po paru książkach kończy się ta miłość.
Wygasa samoczynnie jak płonąca świeczka.
Ale niestety ta miłość odbiera mi dobrych parę tygodni... cóż.
Także, aby było wiadomo co robię - tak ostatnio miłuję. A co? O tym napiszę jak skończę ją czytać ;)
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
prawo jazdy- wrocław
Może komuś przyda się taka opisanie mojej historii prawa jazdy we Wro. Cóż, podobno to tylko błahostka, ale u mnie nic nie może być zwyczajnie więc....
1. Pobranie profilu kierowcy ze starostwa
Jeżeli ta jak ja- już kiedyś robiliście kurs, podchodziliście do egzaminu- dwa/trzy... a może (tak jak ja) 6 lat temu- wiadomość jest dobra- nie musicie robić kolejny raz kursu.
Należy jednak zrobić sobie wycieczkę do starostwa - w Waszym miejscu zameldowania- i pobrać tzw. "profil kierowcy" czyli karteczkę z kodem kreskowym oraz waszymi danymi osobowymi - z którą od ręki można zapisać się na egzamin ^^
Ale... jeżeli jednak robiliście kurs parę... lat temu- trzeba sobie to i owo przypomnieć.
2. Wykupienie jazd.
Jako, że u mnie w domu z zasięgiem słabo- po prostu wyszłam z domu, wrzuciłam w przeglądarkę pierwszą szkołę jazdy którą widziałam gdzieś na mieście- i zadzwoniłam. Później okazało się, że mają jakieś pakiety, że auto można sobie wybrać... tak dobrze wiedzieć.
W tym roku we Wrocławiu już wchodzą w masową skalę toyoty yaris - ja jednak wzięłam clio- chociaż 6 lat temu jeździłam na pandach... co za różnica?
Ceny oscylują w granicach 45/55 zł za godzinę jazdy- ja na początek wzięłam 15... później 10... później 11 żeby było parzyście. Trafiłam dobrze- świetni instruktorzy, dogodne godziny.... wyleczyłam się z traumy którą miałam po pierwszym kursie
3. Egzamin teoretyczny
Warto porozmawiać z instruktorem o możliwości kupienia u nich płyty z pytaniami- chociaż na egzaminie raczej na te z płyty nie trafisz (teraz baza ma jakieś 1300 pytań) ale będziesz wiedzieć na czym stoisz. U mnie była cena 25 zł za książkę i płytę. Fakt że książkę otworzyłam raz no ale...
Ogólnie egzamin praktyczny to koszt 30 zł (plus 2,5 zł we Wrocławiu ;) )
Czas oczekiwania- zależy- u mnie było to spontaniczne podejście- na egzamin poszłam się zapisać po godzinie 13:00 (25.02.2015r.) i dostałam karteczkę że egzamin mam na drugi dzień o 14:05 (26.02.2016r.)
czyli było to całkowicie spontaniczne podejście- ale zdałam. (o dziwo) i tu ważna rzecz- egzamin teoretyczny ważny jest bezterminowo- więc prawo jazdy można porzucić a egzamin będzie nadal ważny.
4. Egzamin praktyczny
Tutaj jest już gorzej. Pomimo tego, że na yaris'y nie było jeszcze zbyt wielu chętnych- czas oczekiwania wcale nie był krótszy niż na clio. Zapisać poszłam się od razu tj.26.02 a egzamin dostałam na 11.03.2015
Cena- 140 zł (plus oczywiście owe 2,5 zł) oczywistą rzeczą jest to że nie mogło być ładnie pięknie- miałam 3h opóźnień gdyż pierwszy raz od paru lat wywaliło system w WORDZIE, egzamin w ogóle chciano przenieść na sobotę- ale jakoś odratowali sytuację i.... w końcu skończyłam pod samą bramą powrotną oblewając przez idiotyczną sytuację- ale mniejsza.... mogłam się odwołać ale szkoda mi było czasu.
Kolejny egzamin- zapis 11.03.2015r.- egzamin 25.03.2015r. czyli kolejne 140 zł ;)
5. Wyrobienie prawa jazdy
Po zdanym egzaminie znowu płacimy.... tak za wyrobienie 100 zł (plus oczywiście 2,5 ;) )
No i najważniejsza sprawa- mieszkacie we Wro- ale liczy się miejsce meldunku. Ja zapłaciłam na miejscu, odczekałam dwa tygodnie, dzwonię do starostwa a tam niespodziewajka. Pani mi mówi że nie ma informacji że zapłaciłam. Taaak przecież mamy średniowiecze i Pani nie ma informacji w przelewie. Więc 10.04.2015r. dostałam wiadomość, iż z moim prawkiem nic się nie dzieje. Za pośrednictwem znajomych 14.04.2015r. dostarczyłam owej Pani zaświadczenie. Dzisiaj 20.04.2015r. na stronie infocar- gdzie można sprawdzić status swojego prawka- pojawiła się informacja, że poszło ono do produkcji. Czyli jak dobrze pójdzie może 27.04.2015r. będę je mieć..... PORAŻKA.
Ale reasumując
koszt samych formalności- przy zdanym za pierwszym podejściem wynosi- 270 zł
u mnie z jazdami- wyszło około 1700 zł.... Całą historię pozostawię bez komentarza. Zwłaszcza że mija prawie miesiąc od otrzymania przeze mnie karteczki ze słowem "pozytywny" ...
1. Pobranie profilu kierowcy ze starostwa
Jeżeli ta jak ja- już kiedyś robiliście kurs, podchodziliście do egzaminu- dwa/trzy... a może (tak jak ja) 6 lat temu- wiadomość jest dobra- nie musicie robić kolejny raz kursu.
Należy jednak zrobić sobie wycieczkę do starostwa - w Waszym miejscu zameldowania- i pobrać tzw. "profil kierowcy" czyli karteczkę z kodem kreskowym oraz waszymi danymi osobowymi - z którą od ręki można zapisać się na egzamin ^^
Ale... jeżeli jednak robiliście kurs parę... lat temu- trzeba sobie to i owo przypomnieć.
2. Wykupienie jazd.
Jako, że u mnie w domu z zasięgiem słabo- po prostu wyszłam z domu, wrzuciłam w przeglądarkę pierwszą szkołę jazdy którą widziałam gdzieś na mieście- i zadzwoniłam. Później okazało się, że mają jakieś pakiety, że auto można sobie wybrać... tak dobrze wiedzieć.
W tym roku we Wrocławiu już wchodzą w masową skalę toyoty yaris - ja jednak wzięłam clio- chociaż 6 lat temu jeździłam na pandach... co za różnica?
Ceny oscylują w granicach 45/55 zł za godzinę jazdy- ja na początek wzięłam 15... później 10... później 11 żeby było parzyście. Trafiłam dobrze- świetni instruktorzy, dogodne godziny.... wyleczyłam się z traumy którą miałam po pierwszym kursie
3. Egzamin teoretyczny
Warto porozmawiać z instruktorem o możliwości kupienia u nich płyty z pytaniami- chociaż na egzaminie raczej na te z płyty nie trafisz (teraz baza ma jakieś 1300 pytań) ale będziesz wiedzieć na czym stoisz. U mnie była cena 25 zł za książkę i płytę. Fakt że książkę otworzyłam raz no ale...
Ogólnie egzamin praktyczny to koszt 30 zł (plus 2,5 zł we Wrocławiu ;) )
Czas oczekiwania- zależy- u mnie było to spontaniczne podejście- na egzamin poszłam się zapisać po godzinie 13:00 (25.02.2015r.) i dostałam karteczkę że egzamin mam na drugi dzień o 14:05 (26.02.2016r.)
czyli było to całkowicie spontaniczne podejście- ale zdałam. (o dziwo) i tu ważna rzecz- egzamin teoretyczny ważny jest bezterminowo- więc prawo jazdy można porzucić a egzamin będzie nadal ważny.
4. Egzamin praktyczny
Tutaj jest już gorzej. Pomimo tego, że na yaris'y nie było jeszcze zbyt wielu chętnych- czas oczekiwania wcale nie był krótszy niż na clio. Zapisać poszłam się od razu tj.26.02 a egzamin dostałam na 11.03.2015
Cena- 140 zł (plus oczywiście owe 2,5 zł) oczywistą rzeczą jest to że nie mogło być ładnie pięknie- miałam 3h opóźnień gdyż pierwszy raz od paru lat wywaliło system w WORDZIE, egzamin w ogóle chciano przenieść na sobotę- ale jakoś odratowali sytuację i.... w końcu skończyłam pod samą bramą powrotną oblewając przez idiotyczną sytuację- ale mniejsza.... mogłam się odwołać ale szkoda mi było czasu.
Kolejny egzamin- zapis 11.03.2015r.- egzamin 25.03.2015r. czyli kolejne 140 zł ;)
5. Wyrobienie prawa jazdy
Po zdanym egzaminie znowu płacimy.... tak za wyrobienie 100 zł (plus oczywiście 2,5 ;) )
No i najważniejsza sprawa- mieszkacie we Wro- ale liczy się miejsce meldunku. Ja zapłaciłam na miejscu, odczekałam dwa tygodnie, dzwonię do starostwa a tam niespodziewajka. Pani mi mówi że nie ma informacji że zapłaciłam. Taaak przecież mamy średniowiecze i Pani nie ma informacji w przelewie. Więc 10.04.2015r. dostałam wiadomość, iż z moim prawkiem nic się nie dzieje. Za pośrednictwem znajomych 14.04.2015r. dostarczyłam owej Pani zaświadczenie. Dzisiaj 20.04.2015r. na stronie infocar- gdzie można sprawdzić status swojego prawka- pojawiła się informacja, że poszło ono do produkcji. Czyli jak dobrze pójdzie może 27.04.2015r. będę je mieć..... PORAŻKA.
Ale reasumując
koszt samych formalności- przy zdanym za pierwszym podejściem wynosi- 270 zł
u mnie z jazdami- wyszło około 1700 zł.... Całą historię pozostawię bez komentarza. Zwłaszcza że mija prawie miesiąc od otrzymania przeze mnie karteczki ze słowem "pozytywny" ...
wtorek, 10 lutego 2015
noworoczne postanowienia- realizacja
Z postanowieniami bywa różnie- się postanawia i.... się zapomina. Ale nie... nie ja.
A więc jedziemy.
I to dosłownie.
Prawo jazdy. Coś oczywistego, potrzebnego i normalnego. Niestety dla mnie połączone ze zbyt wybujałą wyobraźnią i brakiem pewności siebie. Ale damy radę.
6 lat temu robiłam kurs, zdawałam 3 czy 4 razy w Wałbrzychu. Później nastała przeprowadzka, życie na własną kieszeń, problemy, praca i ... tak wyszło.
W chwili obecnej jestem na "bezrobociu" więc trzeba ponadrabiać zaległości. Wyciągnęłam papiery ze swojej gminy- z którymi mogłam pójść do word'u i z marszu zapisać się na egzamin- i to dobrych parę miesięcy temu... no ale - jak zawsze ale :)
Więc wyszłam z domu, wpisałam w telefon pierwszą szkołę jazdy którą kojarzyłam z reklam na mieście, wybrałam numer i zadzwoniłam- od tak w drodze do sklepu (#zasięg w domu taki fajny)
I tak się to już potoczyło. Odebrała miła Pani, pytając o to jaki chcę samochód, który pakiet u nich wybieram- jakbym cokolwiek o tym wiedziała, hasając pomiędzy półkami w delikatesach. Przystanęłam na 15 godzinach jazd- z czego już 4 miałam zrobić następnego dnia- taak to miało być tempo :)
Na chwilę obecną mam wyjeżdżone 10/15 godzin, na pewno wykupię ich więcej- po 6 latach bywa różnie
no i rzecz jasna, Wrocław taki fajny :D
Nie ma co marnować czasu- naczytałam się o tej teorii więc muszę się zmusić do jej przerobienia. Chciałabym się w tym tygodniu zapisać chociaż na egzamin teoretyczny- żeby mieć go z głowy.
środa, 21 stycznia 2015
Przerwa w nadawaniu- dom cudów
Zaczęłam ambitnie, ale wyszło jak zawsze- z tymi postanowieniami noworocznymi tak bywa.
Ale nie do końca...
Dom cudów
tak to jest ewidentna przyczyna wszystkich ostatnich problemów.
Brak internetu, skoki napięcia, kopiąca prądem woda- tak jest ewidentnie hit sezonu.
5 spalonych listw antyprzepięciowych
2 spalone przedłużacze
2 spalone komplety głośników 2.1
spalone lampki choinkowe
zepsuta wieża
+ w pozostałej części domu popalone zasilacze od laptopów, od modemu, radio....
ah strat było wiele. Ale już jest ok. Przynajmniej na razie ....
Ale nie do końca...
Dom cudów
tak to jest ewidentna przyczyna wszystkich ostatnich problemów.
Brak internetu, skoki napięcia, kopiąca prądem woda- tak jest ewidentnie hit sezonu.
5 spalonych listw antyprzepięciowych
2 spalone przedłużacze
2 spalone komplety głośników 2.1
spalone lampki choinkowe
zepsuta wieża
+ w pozostałej części domu popalone zasilacze od laptopów, od modemu, radio....
ah strat było wiele. Ale już jest ok. Przynajmniej na razie ....
*a te zdjęcia pozostaną pamiątką na zawsze ^^ może w końcu wrócę do normalnego mycia rąk bez sprawdzania czy woda kopie
wtorek, 6 stycznia 2015
Najlepsze dopiero przed nami
Cóż.. głupi slogan z reklamy ale przy "ciężkich czasach" daje do myślenia.
Nigdy nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, żadnych podsumowań... może czas najwyższy.
Więc załóżmy że moje postanowienia to:
- być szczęśliwą
- ogarnąć się
- przeżyć
tak z całokształtu ;)
a prywatnie....
- zrobić prawo jazdy
- pójść w końcu do fryzjera
- zaliczyć dentystę też się przyda
- przeczytać 52 książki (och te fejsbuki)
- zacząć żyć życiem towarzyskim
- uregulować swoje życie prywatne
- ogarnąć życie zawodowe - "budowa moim drugim domem"
jeżeli wypełnię mniej niż 90% stawiam piwo
-.-
Nigdy nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, żadnych podsumowań... może czas najwyższy.
Więc załóżmy że moje postanowienia to:
- być szczęśliwą
- ogarnąć się
- przeżyć
tak z całokształtu ;)
a prywatnie....
- zrobić prawo jazdy
- pójść w końcu do fryzjera
- zaliczyć dentystę też się przyda
- przeczytać 52 książki (och te fejsbuki)
- zacząć żyć życiem towarzyskim
- uregulować swoje życie prywatne
- ogarnąć życie zawodowe - "budowa moim drugim domem"
jeżeli wypełnię mniej niż 90% stawiam piwo
-.-
piątek, 2 stycznia 2015
wewnętrzny spokój
Każdy z nas ma swoje idee, plany, podejście do życia.
Każdego ktoś ocenia, obgaduje, neguje.
Ale ilu z nas zwraca uwagę na otoczenie?
Moje życie nie jest idealne, nie jest takie jak większości moich znajomych. Nie mam skończonych studiów, nie kończę właśnie magistra, nie mam normalnej pracy, związku perspektyw.
Żyję totalnie z dnia na dzień.
Środowisko w którym się znalazłam odbiega od "stereotypowego" życia. Zwłaszcza teraz...
W oczach większości ludzi jestem silna i niezależna...może przez pracę na budowie, może przez pozory jakie stwarzam w ciągu dnia... nie ważne, grunt że staram się sobie też to wmówić i czasami nawet zaczynam w to wierzyć ...
Chciałam zmienić swoje życie, być jak wszyscy... ale po co?
Moja dzisiejsza myśl to żyj tak aby być wewnętrznie spokojnym- pomimo wszystkiego i wszystkich.
I co z tego że ludzie mówią, myślą komentują.... kij im w oko :)
Każdego ktoś ocenia, obgaduje, neguje.
Ale ilu z nas zwraca uwagę na otoczenie?
Moje życie nie jest idealne, nie jest takie jak większości moich znajomych. Nie mam skończonych studiów, nie kończę właśnie magistra, nie mam normalnej pracy, związku perspektyw.
Żyję totalnie z dnia na dzień.
Środowisko w którym się znalazłam odbiega od "stereotypowego" życia. Zwłaszcza teraz...
W oczach większości ludzi jestem silna i niezależna...może przez pracę na budowie, może przez pozory jakie stwarzam w ciągu dnia... nie ważne, grunt że staram się sobie też to wmówić i czasami nawet zaczynam w to wierzyć ...
Chciałam zmienić swoje życie, być jak wszyscy... ale po co?
Moja dzisiejsza myśl to żyj tak aby być wewnętrznie spokojnym- pomimo wszystkiego i wszystkich.
I co z tego że ludzie mówią, myślą komentują.... kij im w oko :)
czwartek, 1 stycznia 2015
nowy rok...
Sylwester nigdy nie był moim najszczęśliwszym dniem w życiu.
Zawsze coś było nie tak, zawsze były kłótnie zawsze....
Tak, w tym roku sama umiliłam sobie wejście w nowy rok- nie wytrzymałam - i ... ,mniejsza.
Nie chcę wracać do przeszłości ani karmić nikogo żalami i pretensjami.
Nowy rok, nowe postanowienia nowe plany- tak teoria jest piękna- a rzeczywistość?
- brak pracy
- zawalony semestr na uczelni
- brak perspektyw
...
może lepiej nie robić podsumowania- pewne jest to że ten rok zaczynam z cholernie pustą kartką
stąd może potrzebna utworzenia bloga i przelewania myśli oraz czynów- zawsze mi to pomagało
zwłaszcza teraz- kiedy zostaję zupełnie sama w mieście doznań - tiaa... coraz częściej zastanawiam się nad zmianą miejsca zamieszkania- Wrocław- duże miasto- tyle perspektyw- jakoś to do mnie nie trafia.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
Zawsze coś było nie tak, zawsze były kłótnie zawsze....
Tak, w tym roku sama umiliłam sobie wejście w nowy rok- nie wytrzymałam - i ... ,mniejsza.
Nie chcę wracać do przeszłości ani karmić nikogo żalami i pretensjami.
Nowy rok, nowe postanowienia nowe plany- tak teoria jest piękna- a rzeczywistość?
- brak pracy
- zawalony semestr na uczelni
- brak perspektyw
...
może lepiej nie robić podsumowania- pewne jest to że ten rok zaczynam z cholernie pustą kartką
stąd może potrzebna utworzenia bloga i przelewania myśli oraz czynów- zawsze mi to pomagało
zwłaszcza teraz- kiedy zostaję zupełnie sama w mieście doznań - tiaa... coraz częściej zastanawiam się nad zmianą miejsca zamieszkania- Wrocław- duże miasto- tyle perspektyw- jakoś to do mnie nie trafia.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
Subskrybuj:
Posty (Atom)
