Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje/opinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje/opinie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Mam i ja.


Jak to mówi pewna reklama "wszyscy mają.... mam i ja" Tak mam. Mam windows 10' hah.
Lubię nowinki techniczne, lubię bawić się sprzętem więc i windows być musiał.

Chociaż oczywiście nie obyło się bez wielu problemów, gdyż poza komputerem stacjonarnym (zrobionym raczej pod gry ;) )posiadam również 7' letniego laptopa który do dzisiaj służy mi za główne narzędzie (ten sentyment) a jako że nowe dwa laptopy z wyższej półki stoją na czterech kołach pod domem na wymianę sprzętu długo sobie pozwolić nie będę mogła. I tutaj również obudziła się moja choleryczna strona. Laptop został rozkręcony co do śrubki, wyczyszczony, dostał nową pastę pod procesor, kilka nowych śrubek z gwintami przyklejonymi na klej do obudowy- bo i obudowa juz dawno zaczęła się kruszyć.....

I wtedy można było zacząć myśleć o systemie.... Niestety lapka kupowałam na przełomie windows'a vista a 7' oczywiście darmowy update przegapiłam i trzeba było w windows 7 zainwestować....
Ale ok... windows jest, do 10' również dał się uaktualnić iii... tak działa ;D

I taaaak.... wiem o tej całej inwigilacji, szpiegowaniu, wnikaniu w upodobania itd. I szczerze? Mam to gdzieś. Mam maila na gmailu, korzystam z wujka google, i mam windows 10' niech sobie szpiegują, czytają moje maile, wchodzą na mojego fejsa mam to gdzieś, nie przeszkadza mi to, nie mam nic do ukrycia, konto w banku też mam puste więc no problem.

Nie będę się rozpisywać o tym co mi przeszkadza w nowym systemie, ale jest jedna rzecz przez którą chciałam go mieć również na dziadku/lapku. Ten design. Cholernie mi się spodobała od pierwszego wejrzenia ta tapeta, kolorystyka, pasek startowy.... po prostu się w nim zakochałam. I dlatego go mam. Tak.... jednak jestem kobietą ;D I to bardzo łatwą kobietą.... poleciałam na windowsa bo był ładny ... eh jakie to smutne.

I tak, też właśnie dotarło do mnie, że mogłam zostawić vistę i zmienić tylko tapetę ale cii ;)

sobota, 2 maja 2015

"Kolekcjoner" John Flowes

Moja pierwsza od dosyć długiego czasu książka w której zatraciłam się bezgranicznie na dwa dni.
Pomimo oklepanego tytułu, niezbyt atrakcyjnie wyglądającej okładki- coś sprawiło, że po nią sięgnęłam. Wystarczył przeczytany opis z tyłu książki i przekartkowanie paru stron...

I to był bardzo trafny wybór.

Gatunek: Dramat, Horror, Dreszczowiec

Jest to książka napisana w 1963r. jednak o tematyce która również dzisiaj jest na czasie.
Wciągająca od pierwszych stron historia mężczyzny- pisana w pierwszej osobie- o jego miłości do kobiety której nie zna. Od platonicznego uczucia, które rozwijane w jego głowie zatraca go, prowadząc do porwania dziewczyny, zamknięcia jej w piwnicy, aż do tragicznego końca....

Przez pierwszą połowę książki poznajemy porywacza. Zarówno jego uczucie, tok postępowania oraz przygotowania do całego przedsięwzięcia. Dzięki pisaniu w pierwszej osobie, odbiorca nie neguje jego postępowania. Wręcz przeciwnie- jesteśmy w stanie odczytać dlaczego tak postąpił....
W najbardziej kulminacyjnym momencie- zmienia się narrator. Docieramy do pamiętnika dziewczyny- poznając przy tym jej odczucia oraz wyjaśnienie takiego- a nie innego postępowania.
Same dialogi pomiędzy bohaterami- odczytywane z obu postaci- dają nam wiele do myślenia.
Sama zaczęłam żałować, że nie miałam tej książki wcześniej w rękach.
Dzięki "doświadczeniu" zawartemu w książce (i nie, nie chodzi mi o samo porwanie ;) ) dostajemy możliwość wykorzystania go w życiu codziennym- zwłaszcza w relacjach damsko-męskich.

Naprawdę godna polecenia nawet pod względem psychologicznym, chociaż jako dreszczowiec... też jest niezła ;)

środa, 11 lutego 2015

papier vs wyświetlacz




Od mniej więcej 6 lat błąkam się po świecie- akademik, stancje, pokoje, mieszkania...
Nigdzie tak w 100% nie jestem u siebie. O ile mieszkając w jednym miejscu co najmniej pół roku przestaje się myśleć o ilości rzeczy i zaczyna się urządzać pomieszczenie pod siebie- o tyle po kolejnych przeprowadzkach zaczyna się liczyć rzeczy....

I stąd naszła mnie myśl- "czy aby na pewno kupić tę książkę"



Zraziłam się do form elektronicznych- po czytaniu pdf'ów na komputerze- zresztą papier to papier ale jednak zostałam postawiona pod ścianą a raczej pomiędzy ściankami- zwłaszcza gdy jest się silną i niezależną kobietą- i trzeba się przenieść samemu tramwajem....
Mimowolnie do całości doszła jeszcze praca w dużej odległości od miejsca stacjonowania- więc i targania ze sobą książki codziennie w torebce zaczęło być uciążliwe


Więc zaczęło się poszukiwanie, czytanie, oglądanie.
Na pierwszy rzut oczywiście poszedł kindle- bo wszyscy mają, bo każdy chwali, bo jest fajny.
Ale... stety/ niestety jestem inna, nie podążam za tłumem, nie rozumiem fascynacji ipod'ami i komputerami z jabłuszkiem- więc i kindle od początku budził we mnie odrazę.

W ostateczności z pomocą przyszedł empik- wiadomo, jak się coś pomaca popaczy to odrazu lepiej się kupuje. Ostateczna wersja stanęła na czytniku PocketBook Highlight 623 Touch.


Na początku funkcja podświetlania oraz masa dodatków jakie posiada ten czytnik (od słuchania muzyki, po sudoku, wifi, funkcję przeglądania zdjęć a nawet słownik) wydawały mi się bardzo na wyrost. Jednak po spędzeniu z nim zimy, jazdy autobusem- gdzie nie zawsze jest włączone światło na dłuższych trasach, a także brakiem nowej książki w pociągu (i tu przydało się owe wi-fi) uznałam że jest on idealny jak na moje potrzeby.


Również funkcja bycia dotykowym w zatłoczonym tramwaju jest świetna :)

Czytnik kupiłam w empiku- gdyż w ubiegłym roku cena była dużo niższa niż w innych sklepach- a różnica tylko w posiadaniu logo na odwrocie- ja i tak noszę go w ubranku ;)

I jak widać na zdjęciu również dodatkowa kieszonka jest dla mnie bardzo przydatna,
zawsze można do niej wrzucić legitymację i bilety- i nie trzeba grzebać w torebce ku uciesze panów kontrolerów ^^

Mam go już ponad rok- i nadal uważam, iż jest to najcudowniejszy wynalazek